7 gru
Nie mam życiowej dziewczyny, a tym bardziej pretendującej na przyszłą chciałaby wychowywać ze mną córkę. Może to i dobrze, bo nie dość, iż pomimo 30 wiosen nie czuję się jeszcze na niańczenie potomstwa przyszykowany, to miałbym potężny problem z wybraniem dla niego imienia. Z jednej strony chciałbym aby mój potencjalny przyszły syn czy też córa posiadał pospolite, krajowo wybrzmiewające imię, jak Bronisław, Janusz lub też Ryszard, lecz z drugiej strony nie wiem czy te imiona, nieco już staromodne w dzisiejszych czasach, kompletnie już staną się niemodne za następną dekadę. A przeca ani jeden rodzić nie chciałby być znielubiany przez swoją pociechę, głównie z powodu tego, iż nie chciało mu się wytężać i spędzić choć trochę czasu nad zastanowieniem się nad najbardziej optymalnym imieniem. Co z tego, iż widzi mi się Kevin, kiedy po pierwsze w polskim abecadle nie pojawia się litera ,v”, a po drugie zawsze łączyć się będzie z psotnikiem z zagranicznej komedii puszczanej w naszej telewizji kolejnej Gwiazdki. A jak będzie córka? Nie mam zielonego pojęcia czy na torcie urodzinowym z okazji jej pełnoletniości w roku 2028 radowałaby się, jeśli miała napisane Sonia, Ewa, Katarzyna czy może Christina. Kochani, a czym wy się sugerowaliście wymyślając imię dla swoich pociech? Sprawdzaliście sens poszczególnych imion w książkach czy może szukaliście słynnych postaci o takim samym imieniu? Bardzo jestem żądny wiedzy w jaki sposób postępują obecni młodzi rodzice.
Leave a reply